BYŁ TAKI MECZ

Lokalny tygodnik „Super Tydzień” ogłosił konkurs na reportaż z historycznego wydarzenia, które kiedyś odbyło się w Chełmie na osiedlu Dyrekcja. Chociaż rzadko uprawiam tę formę literacką nie mogłem sobie odmówić i wysłałem tekst. Wygrałem a reportaż został wydrukowany:

Był taki mecz na Dyrekcji.
Wracałem piechotą, po pracy do domu, kiedy wzrok mój przykuł krzykliwy plakat na słupie ogłoszeniowym. Informował on o meczu piłki nożnej, który miał się odbyć na Stadionie Miejskim w Chełmie (osiedle Dyrekcja) pomiędzy Motorem Lublin a Chełmianką Chełm. Jako, że byłem już wtedy wielkim fanem piłki kopanej obiema nogami, puściłem zaraz famę wśród kolegów o tym wydarzeniu. Bez kozery nazywam to wydarzeniem, bo drużyny pokroju Motoru Lublin nieczęsto gościły w Chełmie.
Rzuciłem chłopakom propozycję: – No, jak idziemy? Bilety biorę na siebie!
W Chełmie w owych czasach imprez na wysokim poziomie było jak na lekarstwo, więc wszyscy trzej zgodzili się bez wahania.
W dniu meczu, około dwóch godzin przed pierwszym gwizdkiem zebraliśmy się w kawiarni „Violetta”, żeby nastroić struny głosowe i wypróbować nową zaśpiewkę.
Leciało to tak:
W pociągu jest tłok
w tramwaju jest tłok
kibice na stadion jadą
wtem jeden z nich wstał
i głośno się śmiał…
zaśpiewał o RKS-ie
O RKS-ie kochany klubie nasz
pokonasz dziś Motor
pokonasz dziś Motor
dwa punkty masz
Wychodziło całkiem fajnie, więc wyszliśmy na ulicę, mieszając się z tłumem ciągnącym w stronę stadionu. O miejscach siedzących mogliśmy  zapomnieć, próbowaliśmy zatem znaleźć chociaż dobre stojące.
Spiker przedstawił składy drużyn, sędziów, powitał przybyłych… i zaczęło się! Motor od początku narzucił swój styl gry, więc nasi chcąc nie chcąc, musieli skupić się na obronie.
– Chełmska husaria naprzód! – donośnym głosem dopingował naszych jeden z kibiców. Życzliwi donieśli, że to musi być „Sztyfcik”, bo nikt więcej w Chełmie nie ma takiego głosu. No i pomogło, nasi wyprowadzili kontratak, przed polem karnym został sfaulowany Mikłaszewski a piłkę pieczołowicie ustawił sobie Nowak, wśród kolegów zwany „Fredkiem”. Huknął w swoim stylu i piłka zatrzepotała w siatce. Stadion oszalał: – Chełmianka, Chełmianka – słychać było podobno w odległej Pokrówce.
Motor chciał odpowiedzieć szybką bramką, ale to nasi znowu mieli szczęście, po główce… a jakże Nowaka było 2:0. Pierwsza połowa minęła, cały stadion falował a „Sztyfcik” jak rzadko kiedy, nie miał pretensji do sędziów.
Druga połowa od początku przypominała pierwszą, Motor atakował a Chełmianka wybijała piłkę czekając na okazję.
No i ta nadeszła… mający „dzień konia” „Fredek”,  dostawił swoją lewą nóżkę do podania od Chachuły i słynny bramkarz Motoru Zygmunt Kalinowski nie wierząc własnym oczom, po raz trzeci wyciągał piłkę z siatki.
Euforia mieszała się z niedowierzaniem, nieznani sobie ludzie ściskali się nawzajem a „Sztyfcik” dolewał oliwy do ognia – Chełmska husaria do przodu”!
Miał i Motor swoją szansę, kiedy bramkarz Chełmianki Leszek Borkowski krzycząc – Moja! – minął się z piłką, ale szczęśliwie skończyło się na strachu. Padła w tym meczu też czwarta bramka, ale sędzia jej nie uznał. Strzelcem jak łatwo zgadnąć, był Alfred Nowak.
Po ostatnim gwizdku sędziego do późnych godzin nocnych, cały Chełm świętował zwycięstwo a w poniedziałek w wielu zakładach pracy nie wykonano planów dziennych.
O meczu pisały gazety lokalne a organ centralny „Piłka nożna” poświęcił temu wydarzeniu obszerny artykuł.
Nigdy przedtem i potem nie zdarzyło mi się uczestniczyć w podobnym wydarzeniu!
SDC17519
SDC17518

9 myśli na temat “BYŁ TAKI MECZ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s