NOWY SEZON NA WINNICZKI

Nie wiem, czy znacie temat. Otóż od maja można zarobić na ślimakach. Są skupy, które je pozyskują a potem eksportują na zachód głównie do Francji. Od kiedy zostaliśmy członkiem UE sprawa trochę się skomplikowała, bo brukselskie urzędasy uznały ślimaka winniczka za rybę, co zostało obwarowane odpowiednimi zarządzeniami. Moja satyra na ten temat:

 

 

Jeśli w maju za winniczkiem

będziesz łaził gdzieś po krzaczkach

patrz czy cię czasami z boku

nie zachodzi Straż Rybacka

Ona jeśli tylko stwierdzi

że wędkarskiej nie masz karty

wnet ukarze cię mandatem

na poważnie nie na żarty

Krzykniesz toż to paranoja

wrzód co niszczy tkankę zdrową

otóż nie bo dla Brukseli

ślimak rybą jest… lądową

 

Poczytałem trochę o zdrowym żywieniu i zrobiliśmy sobie z żoną bezmięsny poniedziałek:

Photo1064

Dołożę jeszcze świeżutki limeryk:

Poliglotę, co mieszkał był w Rykach
pytano, czemu siedzi wciąż w brykach.
On nie tracąc rezonu
odparł im bez pardonu:
– By umieć milczeć w obcych językach!

 

 

30 myśli na temat “NOWY SEZON NA WINNICZKI

  1. Moja najstarsza taki dryg do interesów miała od najmłodszych lat, że mając lat pięć postanowiła założyć farmę winniczków, by je eksportować do Francji. Nazbierało dziecko ślimaków, ogrodzenie z patyków zrobiło, a rano w płacz, bo jej stado uciekło! Ja zaś miałam ślimaka afrykańskiego, wielkiego jak pół jamnika (trochę przesadzam, ale niewiele 😀), Dyzio się zwał. I ten Dyzio niecnota uciekł mi kiedyś i dwa dni szukałam. Znalazłam uczepionego na dnie walizki, czyli wybierał się gdzieś dalej.

    Polubione przez 1 osoba

  2. A ja jadłam ślimaki i w dodatku bardzo mi smakowały. Dobrze przyprawione, smakowały wyśmienicie i jadłam aż uszy się trzęsły do pewnego momentu, czyli gdy na talerzu został jeden kęs. Dowiedziałam się, że jem ślimaki, więc widelec odłożyłam. Taka jest siła sugestii.
    Limeryk zachwycający, czas się wybrać do Ryk.
    Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

      1. Cały dzień dziś rechoczę z tej bryki 🙂 A to było tak…Hasło Ryki przeniosło mnie sentymentalnie w czasy niesłusznie minione, kiedy jeździliśmy tam zahaczając o Maciejowice. Przypomniał mi się targ i zaczęłam się zastanawiać, czy był tam także targ koński, nie mogłam sobie przypomnieć, ale jak doszłam do bryki 🙂 to miałam już tylko jedno skojarzenie.
        Morał taki (a może i usprawiedliwienie? 😉 ), że niejednemu sentymenty rozum odebrały 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s