MOJE ANTIDOTUM NA PATOGENA

Siedzę w domu myję ręce

gardło płuczę spirytusem

w sercu żywiąc swym nadzieję

że się minę z tym wirusem

Chociaż wkoło wszyscy straszą

rano w obiad i wieczorem

kwarantanny się nie boję

zawsze byłem domatorem

 

Grand's ala Tadeusz

33 myśli na temat “MOJE ANTIDOTUM NA PATOGENA

  1. W latach 50’ ub.w. mojemu dziadkowi na zapalenie oskrzeli lekarz przepisał syrop i maść do smarowania pleców. Gdy leki się skończyły dziadek poskarżył się lekarzowi, że leki były okropne, bo syropu nie dało się pić, a po wysmarowaniu pleców koszula przylepiała się do ciała. Okazało się, że dziadek zamienił leki (kiedyś sprzedawano je w takich samych butelkach) i syropem smarował plecy, a spirytus z terpentyną próbował pić. Nie dało się.

    Polubione przez 1 osoba

      1. Nie wiem, czy pamiętasz … w takie same buteleczki aptekarz nalewał własnoręcznie robiony lek, potem buteleczkę owijał ręcznie opisaną instrukcją i naciągał gumkę recepturkę. To bardzo często się zsuwało …

        Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s