MOJE WYJŚCIE NAPRZECIW JESIENI

Gdy od rana przy browarku
dzień spędzałem sobie w sieni,
przyszła żona i kazała
wyjść naprzeciw ku jesieni.

Mam naturę ustępliwą,
żeby więc nie tracić czasu,
wziąłem koszyk, okulary
i wybrałem się do lasu.

Grzybów wszędzie pod dostatkiem
po godzinach dwóch bez mała,
mogłem wracać już z powrotem
– jesień hojność pokazała.

Co znalazłem tu przedstawiam,
zbiorem moim wprost się chlubię,
będzie zapas aż do wiosny…
takie wyjścia, to ja lubię!

43 myśli na temat “MOJE WYJŚCIE NAPRZECIW JESIENI

  1. Mój świętej pamięci tata też wiecznie na grzyby jeździł i zwoził , a opienki to też ogromnie ilości jak jesień dopisała.
    Mama to już miała dość ,bo to roboty, jak już wszystkie słoiki były zajęte to soliła w kamiennym garnku i jadło się całą zimę ,takie chrupiące ,ach.Cała rodzinka siedziała i czyściła grzybki.
    Wierszyk wspaniały, tak jak grzybobranie :)) :)) :))

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s