SUWALSKIE LIMERYKI LATEM

Jak co roku, właśnie zakończył się konkurs pod wyżej wymienionym tytułem. Trzeba było napisać limeryki o motoryzacji i nowo powstałej obwodnicy Suwałk. Oto moje, niestety niedocenione:

 

1
Kilometrów nadłożył gość z Niska,
kiedy wjechał do Suwałk przez rżyska.
Tuż przed miastem dał dupy,
chociaż stały tam słupy:
– Obwodnica w tych dniach będzie śliska!
2
Płatne dziewki dziś w Suwałkach narzekają,
że kierowcy w dawnych miejscach już nie stają.
Plują sobie wprost w brody,
bo im spadły dochody…
odkąd chłopy obwodnicą posuwają.
3
By odwiedzić swoją dawną kochanicę
wjechał szofer na suwalską obwodnicę.
Tak zarzucił po garach,
że się znalazł był w Żarach.
Kochanica kontempluje dalej chcicę!
4
Pewien driver jechał TIR-em od Budziska,
by na wieczór móc dojechać do Skarżyska.
Utknął w drodze niestety,
bo go Polskie winiety…
wyczyściły z pieniędzy do czysta.
5
Miał przygodę cny kierowca ze Świdnicy,
gdy pomykał raz do swojej bratanicy.
Chociaż stały tam znaki
wjechał biedak był w krzaki,
bo GPS mu nie sczytał obwodnicy.

Teraz najgorsze, zachorowała moja żona jest w szpitalu, więc  obecność swoją na blogach zawieszam do lepszych czasów.

Reklamy

MNIE JUŻ NIE WYDYMAJĄ

Może mnie ktoś oświeci, bo nie rozumiem! Na co liczą partie, które w sondażach mają po parę procent głosów, bo chyba nie na to, że przejmą władzę a po to się przecież startuje do wyborów. Zdegustowany kolejną próbą z ich strony, żeby znowu mnie wydymać postanawiam:

 

Trwa kampania przedwyborcza

wciąż roszady jakieś trwają,

a liderzy wszystkich partii

w obiecankach prześcigają.

Ja zaś do nich mam pytanie

bowiem kalkuluję zdrowo,

jak ten co po uszy w długach

może dawać coś na nowo.

Taki cwaniak jeden z drugim

żyje  kosztem podatnika,

lecz dla kraju miast profitów

tylko strata wciąż wynika.

Mając dosyć demagogii

sypnę piaskiem na ich tryby,

gdy nadejdzie dzień wyborów

ja wybiorę się na grzyby.​

 

Dzisiaj wygrzebałem stary ZK 120 i wyślę takie zdjęcie na konkurs. Przy okazji policzyłem, że razem z magnetofonem mamy ponad 100 lat:

Photo1280

Photo1283

POLITYKA PRZY NIEDZIELI

Wielu blogerów porusza tematy polityczne, czemu się specjalnie nie dziwię, ze względu na nadchodzące wybory. Wszystkie media, bez wyjątku, pokazują symulacje i prognozy, któż to od jesieni będzie dzielił synekury. Zniesmaczony całym tym piekiełkiem zacytuję wypowiedź Pawła Kukiza z którą trudno się nie zgodzić:

„Jedno pewne – nie ma durniejszej i bardziej bolszewickiej metody „wybierania” kandydatów na posłów. Te spory z potencjalnymi partnerami o to, kto ma być „jedynką” i gdzie, przerzucanie kandydatów z jednego miejsca na inne przypominają – jak to kiedyś powiedział nasz poseł (wiceszef klubu, Jarosław) Sachajko „handel krowami”, a wszystko to poza kontrolą obywateli i „wybór” kandydatów spośród „samych swoich” – napisał Kukiz. „Wszystko to, co dzieje się dziś przy ustalaniu tych kretyńskich list jeszcze bardziej przekonuje mnie do postulatu sprzed lat: JOW-y albo śmierć” – dodał.

Mój komentarz limerykiem:

Pomstował głośno chłop ze wsi Spała,
że głosowanie to żadna chwała.
Choć głos oddał na synka,
znów wygrała jedynka…
Jak długo będą robić nas w wała?

 

Ech… popłynął by człowiek, gdzieś do bardziej normalnych miejsc, ale tu nawet wody pod kilem brak! 🙂

 

Photo0547

Za to w lesie trafiliśmy z żoną na jeżyny. Oto plon:

Photo1272

BAJKA O JURNYM RYCERZU Z BARDZO SMUTNYM ZAKOŃCZENIEM

Za górami za lasami
Dawniej niż przed średniowieczem
W wielkim zamku mieszkał rycerz
Który świetnie władał mieczem

Czas swój spędzał na wojenkach
Skąd przywoził znaczne łupy
Martwił jednak swego króla
Tym że lubił młode dupy

Gdy pokonał przeciwników
Białogłowy gdzieś pod lasem
Kazał prosić do namiotu
Tam zabawiał się kutasem

Czasem nawet dwa tygodnie
Nie żałując swego sprzętu
Pół wsi nawet wyobracał
Król rozpaczał do imentu

Tak nie można wciąż przestrzegał
Będzie z tego jakaś bieda
Zabezpieczeń nie używasz
W końcu któraś ci co sprzeda

Nie zdał sobie władca sprawy
Że to mówi w złą godzinę
Bowiem rycerz miał już francę
Pieszczotliwie zwaną tryniem

Długo sobie już nie pożył
W bólu odszedł od rodziny
Bowiem wtedy naród ciemny
Nie znał był penicyliny

Morał z bajki jak ta rzeka
Na kraj cały niech popłynie
Kto chce chujem świat zwojować
Ten od niego marnie zginie

Photo1204

NA TRZECIĄ PŁEĆ

Facet już tak ma, że kiedy widzi na ulicy i nie tylko, zgrabną „spódniczkę”, to głowa sama mu się w tym kierunku odkręca. Nie jestem od tej zasady żadnym wyjątkiem, ale kiedy się naczytam o tzw. trzeciej płci, to hamulec sam mi się zaciąga. Satyra dzisiejsza w tym temacie:

 

Chociaż mam już swoje lata,

to nie jestem staroświecki,

wciąż mnie jeszcze kręcą panie,

te co noszą krótkie kiecki.

Muszę jednak wciąż uważać,

bo natura figle płata,

żądze swoje mieć na wodzy,

żeby nie wyjść na wariata.

 

Chodząc po lesie za grzybami trafiłem na taki widok. Całkiem niedaleko od działki, więc pomyślałem, że fajnie byłoby go przetoczyć. Nie wiem niestety jak?

Photo1251

Grzybów coraz mniej, bo susza, ale trafiają się bliźniaki:

Photo1257

U mnie dzisiaj rekord, nie mam już co zdejmować!

Photo1261

ROZWAŻANIA NIEPOWAŻNE

Zacznę dzisiaj świeżutką fraszką, napisaną po lekturze broszury „MKWD” wygranej w konkursie. Jej autorem jest Wojciech Dąbrowski satyryk, piosenkarz… człowiek orkiestra. Występuje w autorskim przedsięwzięciu pod nazwą „Muzyczny Kabaret Wojtka Dąbrowskiego”.

Photo1242

Czasami lubię pomagać

 

By choć trochę ulżyć w cierpieniu

żonie, której życie nie pieści,

poleciłem dzisiaj doktora…

takiego od „siedmiu boleści”.​

 

Poza tym odwiedziłem swoje miejsca w lesie, gdzie jest wysyp na kanie. Smakują wybornie!

Photo1235

Photo1239

Photo1245

 

MINIATURKI NIEPOTULNE NA MIŁOŚCI SZCZEGÓLNE

Swego czasu wymyśliłem nowatorski cykl p.t. „Mnie to nie dziwi”:

 

To jest prawdziwy związek z miłości

rąbie ją bowiem co dzień od rana

Mnie to nie dziwi bo on to górnik

ona zaś czarna węglowa ściana

***

W ich związku ciągle nie ma potomstwa

chociaż się spuszcza co dzień w nią z rana

Mnie to nie dziwi wszak on to kopacz

ona zaś studnia ocembrowana

***

Głośno przeklina kiedy ją dyma

przez dwie godziny w lesie za górką

Mnie to nie dziwi on jest kierowcą

ona zaś dętką z maleńką dziurką

***

Często ją pruje aż wokół świszcze

niezwykłe to spółkowanie

Mnie to nie dziwi on jest żaglowcem

ona zaś falą na oceanie

***

Czuje spełnienie kiedy w niej kończy

ta piękna miłość trwała latami

Mnie to nie dziwi ona jest szkołą

on maturzystą przed wakacjami

 

Pomidory powoli dochodzą

Photo1202

Wycieczka z wnuczką udana

Photo1217

Photo1220

O PEWNYM EMERYCIE ( BYĆ MOŻE O MNIE)

No cóż, czas nie stoi w miejscu i z każdą jego nową godziną jesteśmy coraz starsi. Częściej też zbiera nam się na wspomnienia z lat młodości. Wspomina „Sagula” na blogu „Lustro codzienności”… wspomnę też i ja:

Na studniówce udawałem gitarzystę

Photo1080

W wojsku nikogo nie udawałem, ale zwróćcie uwagę na tytuł filmu…

Photo1081

W końcu trafiła się ta jedyna

Photo1083

I tak gramy sobie szczęśliwie do dzisiaj

Photo1194

Miało być coś o emerycie, więc:

 

Jurny emeryt spod miasta Łodzi

wielki dylemat ma gdy dochodzi,

bo go żona staruszka

wtedy ciągnie za uszka,

sprawdzając czy on, aby nie schodzi!

 

BAJECZKA O PIRANII

Upały dają się we znaki, więc tekst o rybce i wodzie będzie jak najbardziej na miejscu.

 

Raz pewna mała pirania

co w rzece sobie pływała,

poczuła się tak samotna,

że przyjaciółki szukała.

Lecz uparta anatomia

utrudniała kroki wszelkie,

bowiem kiedy się zaśmiała

widać było zęby wielkie.

Ten nieszczęsny szczegół właśnie

udaremniał jej zamiary,

dalej więc pływała sama

często kryjąc się w szuwary.

Pamiętajcie zatem dzieci

krótki morał z tej bajeczki,

jeśli chcecie mieć przyjaciół

pochowajcie swe ząbeczki.

 

No i mamy to! Zachęceni pogodą spędziliśmy z żoną noc na działce. Było super… ptaszki śpiewały, osiki szumiały a komary robiły swoje. Nad ranem wbrew pozorom wcale nie było gorąco a wręcz chłodno. Lanie wody pod uprawy stało się nieodzownym rytuałem, bo ziemia sucha jak pieprz. Rundka rowerowa odtąd chyba już na stałe wejdzie do harmonogramu pobytu na działce!

Pierwszy tegoroczny ekologiczny:

Photo1181

Winorośl po przesadzeniu zaczęła rosnąć jak na drożdżach:

Photo1192

Rekonesans na dwóch kółkach ze wszech miar udany:

Photo1186

 

 

SATYRA O HARTOWANIU

Człowiek gdy zahartowany umiera zdrowszy!

 

Kiedy wszedłem w wiek dojrzały

rzekł mi ojciec od niechcenia:

– Czas byś zaczął się hartować,

bo świat niesie zagrożenia.

Tu na swoich słów poparcie

wyjął flaszkę półlitrową

mówiąc, że po jej spożyciu

wnet poczuję aurę zdrową.

Dzisiaj szczerze mu dziękuję,

za te chwile uniesienia,

bo po tamtym hartowaniu,

 wcale nie mam przeziębienia.

 

Zajrzałem do lasu a tam susza, niemniej na swoich miejscach trafiłem na kurki i parę prawdziwków.

WEEKEND Z KULTURĄ

Dzień pogodny długi weekend

Młody koń po łące bryka

Ja do szwagra – Weźmy flaszkę

Posłuchamy dziś słowika

 

On na razie skryty w krzakach

Siedzi sobie tam po cichu

Mamy czas więc poczekamy

W międzyczasie –  Polej Zdzichu

 

Żaden z nas go nie chce płoszyć

Ni tym bardziej wchodzić w drogę

Jeśli zechce to zaśpiewa

Zdzichu –  Lej na drugą nogę

 

Tacy z nas już melomani

A tymczasem słowik w zbożu

Kulturalnie czas spędzamy

Szwagier za tych co na morzu

 

Kiedy wreszcie zaczął koncert

Myśmy aż się popłakali

Gwizdał tanga polonezy

Wreszcie „Most na rzece Kwai”

 

Pokazała dno butelka

Więc kończymy dzień z naturą

A ze szwagrem tak się żegnam:

Zdzichu weekend był z kulturą

 

 

Tegoroczny sezon truskawkowy na działce uważam za zakończony:

Photo1153

Kwiaty, które są domeną żony kwitną i pachną:

Photo1158

Photo1156

Photo1157

 

MOJE CICHE MARZENIE

Pogoda w kraju kapryśna, jak nie susze to nawałnice, jednym słowem nie jest lekko. W tych oto okolicznościach przyrody pomyślałem sobie, że:

 

Mam marzenie być piorunem.

On do przodu ciągle prze.

Nie ogląda się na skutki,

no i grzmoci ile chce.​

 

Z działki przywiozłem własnoręcznie wychodowane truskawki. Podane ze śmietaną stanowią rarytas trudny do opisania.

Photo1149

ILE TO JEST BILION?

Nie wierzę! Po prostu nie wierzę, że ci „geniusze” ekonomiczni, którzy dzisiaj  zarządzają finansami tego kraju robią to dobrze. Nawet nie za bardzo wykształcony człowiek rozumie, że jeżeli dług mu się powiększa, to coś musi być do dupy. Ile to jest bilion trudno sobie nawet wyobrazić a mając tyle długu, wypada chyba popełnić honorowe harakiri. Tymczasem „twórcy tego sukcesu” mają się dobrze i już dzisiaj tworząc nowe koalicje, zaczynają nas mamić o nadchodzącym dobrobycie. Mój komentarz jak zwykle rymowany:
  ………………………………………………..
Znów wybory, znów ci sami
kit nam wcisną, że aż miło,
no bo przecież w tym temacie
nic się dalej nie zmieniło.
Ich na posłów za komuny
wyszkolono należycie,
koalicja nawet z diabłem,
byle zostać przy korycie.

Potem sobie cztery lata,
będą doić podatnika,
konsekwencji nie ponosząc,
bo znów ich obroni klika.

Stąd dla dobra tego kraju
póki jeszcze wypłacalny,
proponuję, by wprowadzić
w Sejmie wiek emerytalny.​

dlug 2
zdjęcie z internetu

CZERWCOWE DYRDYMAŁKI

Nadszedł czerwiec Noc Kupały

Kwiat paproci znaleźć można

Więc panienkę bajeruję

By do lasu ze mną poszła

 

Ja polankę znam przepiękną

Gdzie wiewiórka skacze ruda

Jeśli dobrze poszukamy

Może znaleźć nam się uda

 

Mówię jej że ten rarytas

Bardzo trudny do zdobycia

Jest gwarancją dla znalazcy

Dobrobytu po kres życia

 

Ona na to rezolutnie

Chociaż piękny dziś poranek

Ja nie pójdę bowiem tobie

Nie kwiat w głowie lecz mój wianek

 

Na okoliczność gdyby jednak się namyśliła ogoliłem brodę…

Photo1115

Photo1143

DZISIAJ URZĘDOWO…

Jeśli ktoś z was jest w wieku równorzędnym do mojego, mogła go spotkać sytuacja podobna do mojej. Z Urzędem Skarbowym rozliczyłem się w terminie, PIT-a wypełniając na miejscu, pod okiem urzędniczki. Jako, że przez ostatnie lata raczej nie miałem zwrotów ani dopłat, rutynowo spojrzałem na ostatnią rubrykę, gdzie same zera upewniły mnie, że na tym się kończy w tym roku moja przygoda z US. Tymczasem w połowie maja dostaję pismo, że powinienem uiścić zaległy podatek, teraz już z odsetkami za rok ubiegły. No i zaczęło się… dlaczego, za co? Dwa dni chodziłem jak struty szukając przyczyny zaległości. Okazało się, że w rubryce jest odnośnik napisany maczkiem objaśniający: Jeżeli za rok ubiegły dostałeś emeryturę za kilka miesięcy, to ona została ci przelana, ale bez kosztów uzyskania przychodu. Tu powstaje ten nieszczęsny podatek do zapłacenia. Nie powiem… widziałem przelew, który wprowadził mnie w błąd, albowiem w sumie był podobny do obiecanej „trzynastki”. Rachunki wyrównałem, ale myśl, że to nasze prawo ciągle, jeszcze dalekie jest od doskonałości pozostało.

Na działce postawiłem pomnik „starego drivera”, żeby upamiętniał moje 40 lat spędzonych za kółkiem:

 

Photo1120

Photo1125

 

 

REMINISCENCJE PO WYDARZENIU

Oto moje fraszki wysłane i docenione w konkursie „Książki mają głos”:

Krąży wciąż po internecie

prawda dawno już odkryta,

że najdalej zajdzie w życiu,

ten co dużo książek czyta.

 

Jeśli chcesz być erudytą

wskoczyć dziś na poziom piąty,

zapamiętaj, ten co czyta

ma szerokie horyzonty.

 

Mądry Polak tym się chlubi,

że czytanie książek lubi.

Umysł jego to docenia

dając szerszy punkt widzenia.

 

Jeśli chcesz dokoła bracie

świecić swoją erudycją,

niech czytanie książek odtąd

twoją stanie się tradycją.

 

Zapytał laik raz filozofa:

– Cóż znaczy słowo to, erudyta?

Ten się uśmiechnął i odpowiedział:

– To taki człowiek, co dużo czyta!

 

Skąd czerpiesz mądrość? Zapytał błazna

król, który rządził był miłościwie.

Ten się uśmiechnął i odparł krótko:

– Wiedza ma z książek jest osobliwie!

biblioteka

bib 2

bib3

bib4

bib5

bib6

bib7

bib8

 

„KSIĄŻKI MAJĄ GŁOS”

Taką oto wiadomość otrzymałem od organizatorów konkursu:

Dzień dobry

Jest nam miło powiadomić Pana, że Pana wierszyki-rymowanki promujące czytelnictwo zdobyły główną nagrodę (tablet CAVION).

Wręczenie odbędzie się podczas akcji głośnego czytania „Książki mają głos” 24 maja br. o godz.11.00 w Galerii Nova ChBP (ul. Partyzantów 40).
Serdecznie zapraszamy!

Bardzo zacna nagroda już na moim stole. W akcji głośnego czytania wziąłem udział, wcielając się w bohatera jednej z opowieści niedźwiedziego grodu, autorstwa uznanego poety pana Longina Jana Okonia. Były wspomnienia autora, przerywniki muzyczne i głośne czytanie. Akcja ze wszech miar udana i godna polecenia.

Tu na zdjęciu autor „Opowieści niedźwiedziego grodu”:

ksiazka

zdjęcie z internetu

Nagroda za fraszki

Photo1119

 

NIEZŁA HECA

Świat stanął na głowie! Niestety, kraj nasz w niczym od tej zasady nie odbiega. Dobrym przykładem może być porównanie cen, które niewiarygodnie szybują w górę. Zwykły szary ziemniak, podstawa jadłospisów większości Polaków od pokoleń, przebił cenę eksportowanego banana. Koniec świata coraz bliżej…

 

Doczekaliśmy tej chwili

proszę pań i proszę panów

że kartofle w Polskim sklepie

są dziś droższe od bananów

 

Gdzie te stare piękne czasy

kiedy rolnik hen w dolinie

mógł nadwyżką kartoflaną

w gospodarstwie pasać świnie

 

Już nie podjem sobie frytek

ani placków ziemniaczanych

będę marzył o kopytkach

oraz zupach kartoflanych

 

Przez drastyczną zwyżkę ceny

mam dziś bóle migrenowe

bowiem obok schaboszczaka

widzę purre bananowe

 

Photo1101

Photo1102

safe_image

 

 

 

 

 

 

 

ATLAS CIERPIĄCY

W sumie tytan Atlas miał swego własnego cierpienia niemało, ale ktoś się postarał, aby go jeszcze bardziej uciemiężyć:

 

Kiedy patrzę na tę rzeźbę

doszukuję się przyczyny

czemu Atlas tytan przecież

nie ma ciut weselszej miny

 

Ty się nie śmiej czytelniku

wszak riposta będzie cięta

też byś lepiej nie wyglądał

mając w dupie kawał pręta

 

A1

Zdjęcia z internetu.

ŻEBY NIE BYŁO, ŻE NIE OSTRZEGAŁEM

Inspiracją do napisania satyry, był wpis Stanisława na zaprzyjaźnionym blogu „Warto wierzyć”:

 

Patrzcie ludzie co za czasy

tylko głupi dziś pracuje

mądry robi nowe dzieci

no i krowy dokupuje

Czeka sobie na dopłaty

każdy hektar wszak się liczy

by na obiad na bogato

zjeść w jarzynach pieczeń z giczy

Potem leżąc na wersalce

najedzony odprężony

śmieje się gdy w telewizji

rolnik dalej szuka żony

Nikt nie myśli o przyszłości

z prawdą idąc dziś w zaparte

ja ostrzegam takie życie

jest po prostu chuja warte

 

Jak nie wierzyć w zbieg okoliczności, gdy w czasie pisania artykułu zapukał kurier z nagrodą.Kalendarz to super pomysł, bo przez rok będzie przypominał o wydarzeniu. Dodatek rozbawił moją żonę, której go przekazałem. Pomysłodawcy dziękuję… książkę już zacząłem czytać.

Photo1087