NA RÓŻNICE PRZYRODNICZE

Jeden źrebak bez ogłady
prosił ojca rżeniem szorstkim,
by mu pomógł choć raz w życiu
spotkać się z konikiem morskim.
Wielka to by była frajda
móc pobrykać dla ochłody,
ale ten mu odparł twardo:
– Chyba cię pogięło młody!
Możesz o nim marzyć we śnie
nigdy jednak nie na jawie,
konik morski pływa w morzu
ty po mokrej biegasz trawie.

pomidory całkiem udane

SDC17537

Reklamy

ONAMUDAJE C. D.

 

Ona mu daje chcąc być „na górze”
lecz jemu wtedy nie staje
kilka lat temu śpiewał był w chórze
tam były inne zwyczaje

 

Ona mu daje mleka zsiadłego
żeby do seksu miał zapał
on okład robi i na małego
kładzie bo francę był złapał

 

Ona mu daje choć w opozycji
partie ich od króla Sasa
wypróbowali siedem pozycji
prezes mu urwie kutasa

 

Ona mu daje on ją ostrzega
wsadź między nogi pokrzywy
pięcioro dzieci po domu biega
któż tę gromadę wyżywi

A w ogródku po ostatnich deszczach optymizm:

Pomidorki koktajlowe

SDC17542

Żurawina

SDC17540

Malina

SDC17541

 

 

 

 

Świtezianka… po mojemu

Pamiętacie „Świteziankę”! „Ona mu daje koszyczek malin a on jej róży na wianek”… dzisiaj to mogłoby być tak:

Ona mu daje on śpiewa rzewnie,
trzęsą się ściany alkowy.
Młodym małżeństwem oni są pewnie
a to ich miesiąc miodowy.

Ona mu daje bo chce zajść w ciążę,
wszak mądry Polak rachuje.
On na pisowskie licząc pieniądze,
nasienia też nie żałuje.

Ona mu daje on się opiera,
przeklina w głos swoją dolę.
Tobie do łóżka trzeba ogiera,
siódmy raz nie wydolę.

Ona mu daje a jemu wisi,
szczęściem jest blisko „Biedronka”.
Kupi ogórek potem zakisi,
teraz zastąpi on członka.

🙂

A w ogródku ogórki u mnie słabe, więc liczę na pomidory!

SDC17455

 

BYŁ TAKI MECZ

Lokalny tygodnik „Super Tydzień” ogłosił konkurs na reportaż z historycznego wydarzenia, które kiedyś odbyło się w Chełmie na osiedlu Dyrekcja. Chociaż rzadko uprawiam tę formę literacką nie mogłem sobie odmówić i wysłałem tekst. Wygrałem a reportaż został wydrukowany:

Był taki mecz na Dyrekcji.
Wracałem piechotą, po pracy do domu, kiedy wzrok mój przykuł krzykliwy plakat na słupie ogłoszeniowym. Informował on o meczu piłki nożnej, który miał się odbyć na Stadionie Miejskim w Chełmie (osiedle Dyrekcja) pomiędzy Motorem Lublin a Chełmianką Chełm. Jako, że byłem już wtedy wielkim fanem piłki kopanej obiema nogami, puściłem zaraz famę wśród kolegów o tym wydarzeniu. Bez kozery nazywam to wydarzeniem, bo drużyny pokroju Motoru Lublin nieczęsto gościły w Chełmie.
Rzuciłem chłopakom propozycję: – No, jak idziemy? Bilety biorę na siebie!
W Chełmie w owych czasach imprez na wysokim poziomie było jak na lekarstwo, więc wszyscy trzej zgodzili się bez wahania.
W dniu meczu, około dwóch godzin przed pierwszym gwizdkiem zebraliśmy się w kawiarni „Violetta”, żeby nastroić struny głosowe i wypróbować nową zaśpiewkę.
Leciało to tak:
W pociągu jest tłok
w tramwaju jest tłok
kibice na stadion jadą
wtem jeden z nich wstał
i głośno się śmiał…
zaśpiewał o RKS-ie
O RKS-ie kochany klubie nasz
pokonasz dziś Motor
pokonasz dziś Motor
dwa punkty masz
Wychodziło całkiem fajnie, więc wyszliśmy na ulicę, mieszając się z tłumem ciągnącym w stronę stadionu. O miejscach siedzących mogliśmy  zapomnieć, próbowaliśmy zatem znaleźć chociaż dobre stojące.
Spiker przedstawił składy drużyn, sędziów, powitał przybyłych… i zaczęło się! Motor od początku narzucił swój styl gry, więc nasi chcąc nie chcąc, musieli skupić się na obronie.
– Chełmska husaria naprzód! – donośnym głosem dopingował naszych jeden z kibiców. Życzliwi donieśli, że to musi być „Sztyfcik”, bo nikt więcej w Chełmie nie ma takiego głosu. No i pomogło, nasi wyprowadzili kontratak, przed polem karnym został sfaulowany Mikłaszewski a piłkę pieczołowicie ustawił sobie Nowak, wśród kolegów zwany „Fredkiem”. Huknął w swoim stylu i piłka zatrzepotała w siatce. Stadion oszalał: – Chełmianka, Chełmianka – słychać było podobno w odległej Pokrówce.
Motor chciał odpowiedzieć szybką bramką, ale to nasi znowu mieli szczęście, po główce… a jakże Nowaka było 2:0. Pierwsza połowa minęła, cały stadion falował a „Sztyfcik” jak rzadko kiedy, nie miał pretensji do sędziów.
Druga połowa od początku przypominała pierwszą, Motor atakował a Chełmianka wybijała piłkę czekając na okazję.
No i ta nadeszła… mający „dzień konia” „Fredek”,  dostawił swoją lewą nóżkę do podania od Chachuły i słynny bramkarz Motoru Zygmunt Kalinowski nie wierząc własnym oczom, po raz trzeci wyciągał piłkę z siatki.
Euforia mieszała się z niedowierzaniem, nieznani sobie ludzie ściskali się nawzajem a „Sztyfcik” dolewał oliwy do ognia – Chełmska husaria do przodu”!
Miał i Motor swoją szansę, kiedy bramkarz Chełmianki Leszek Borkowski krzycząc – Moja! – minął się z piłką, ale szczęśliwie skończyło się na strachu. Padła w tym meczu też czwarta bramka, ale sędzia jej nie uznał. Strzelcem jak łatwo zgadnąć, był Alfred Nowak.
Po ostatnim gwizdku sędziego do późnych godzin nocnych, cały Chełm świętował zwycięstwo a w poniedziałek w wielu zakładach pracy nie wykonano planów dziennych.
O meczu pisały gazety lokalne a organ centralny „Piłka nożna” poświęcił temu wydarzeniu obszerny artykuł.
Nigdy przedtem i potem nie zdarzyło mi się uczestniczyć w podobnym wydarzeniu!
SDC17519
SDC17518

SEZON NIE TAKI ZNOWU OGÓRKOWY

Jest pogoda lato słońce
po jeziorze łódka pływa
urlop spokój zimne piwko
Polak sobie odpoczywa

Cisza jednak to przed burzą
wieść się niesie od stolicy
że manifestacje trwają
w każdej prawie już dzielnicy

Znów Warszawę zablokują
będą burdy i zadymy
finał za to dobrze znany
my za wszystko zapłacimy

Aby nastrój ten poprawić
was zostawić w błogostanie
powiem szczerze że dziś dla nich
wszcząłem wsteczne odliczanie

Za to w ogródku „żyć nie umierać”!

SDC17483

SDC17468

 

NA FINAŁ MISTRZOSTW ŚWIATA

Dziś futbolu wielkie święto
czas rozpocząć więc zabawę
finał właśnie się zaczyna
już wychodzą na murawę
Ja usiadłem przed ekranem
marząc sobie bo tak bywa
żeby w loży z Lewandowskim
wypić wtedy szklankę piwa
Potem zrobiłbym z nim selfie
żeby było wiele huku
ja bym został mistrzem świata
w polubieniach na Facebooku

Właśnie kurier przyniósł słodką nagrodę:

SDC17475

NIE MOGĘ NARZEKAĆ!

W konkursie z bardzo dużą konkurencją wygrałem:

Słoik Miodu udostępnił(a) postw obliczu wyzwania.

KONKURS ROZWIĄZANY! Kilkaset zgłoszeń, które wszystkie skrupulatnie przejrzeliśmy, spowodowało wiele uśmiechów, wzruszeń i bardzo dużo emocji!

Jednak zwycięzców możemy wybrać jedynie pięcioro, dlatego poniżej przedstawiamy autorów najlepszych komentarzy. Gratulujemy 🙂

Iwona Stefanska
Wioletta Chojecka
Magdalena Jasińska
Tadeusz Haftaniuk
Anna Lewińska

Zwycięzców prosimy o kontakt przez wiadomość prywatną do nas lub mailowo na kontakt@sloikmiodu.pl w celu przekazania adresu wysyłki nagród 🙂

Jesteście cudowni!

Miodek

Gdy gorączka niespodzianie
wprost do łóżka mnie położy
wnet zażywam miód lipowy
to prawdziwy produkt Boży
Ma on zalet pełną gamę
leczy kaszel przeziębienia
na anginę i zatoki
też jest nie do zastąpienia
Zatem nie dziw się kolego
że traktuję jak trofeum
słoik miodu w moim domu
on na wszystko panaceum

 

 

REMINISCENCJE PO WYSTĘPIE

Zakończyliśmy udział w Mundialu na smutno, no bo nie można liczyć wygranej z Japonią, która nie mając o co grać, po prostu stanęła czekając na końcowy gwizdek. Mój komentarz na okoliczność tym razem bez zbytniej złośliwości:

 

Brak obiadu zero seksu

żona głową w ścianę wali,

bowiem nasi „pa futbołu”

na Mundialu znów przegrali.

 

Żeby więc ugasić pożar

połowicy dałem stówkę,

sam zaś przełączyłem kanał

będę patrzył na siatkówkę.

 

🙂