FRASZKA NA DWA PONIEDZIAŁKI

Miłe fakty warto przypominać, więc dzisiaj jeden z nich. 19 czerwca 2016 roku Tygodnik „Angora” wydrukował moją fraszkę. Jej przesłanie jest wciąż aktualne, zatem przeczytajcie:

 

Do życia podchodzę zupełnie na luzie
Nie bywam obrażony na koleje losu
Lubię kiedy dokoła uśmiechnięte buzie
Słowem optymista bez cienia patosu

Na przekór czarnowidzom których też niemało
Próbujących nam wciskać jakieś dyrdymałki
Ogłaszam swój manifest dobitnie i śmiało
Dla mnie dziś być mogą nawet dwa poniedziałki

2

1

 

Reklamy

DOLCE VITA… EMERYTA

Gdy otwieram oczy z rana
zaraz szczęście mnie spotyka
bowiem reklam cała masa
zwoje mózgu wprost przenika.
Chcą bym kupił nowy produkt
znany już na całym świecie
z tego że wydatnie skraca
długi pobyt w toalecie.
Mają dla mnie tani kredyt
z małą ratą od pierwszego
mogą nawet mi wydłużyć
jeśli miałbym ciut małego.
Cała masa różnych maści
tutaj lekarz tam położna
bym wyglądał jak sam Ibisz
oczopląsu dostać można.
Mnie ograniczają ceny
więc nim tu postawię spację
wezmę czystej zero siedem
by powstrzymać swą frustrację.

Przygotowania do Świąt uważam za otwarte:

Photo0824

LIMERYK I… GALARETA

Pomysł na limeryk podkupiłem w internecie, więc jest całkiem świeży:

Wyrwał panienkę chłopak z Dębicy
marząc, że finał będzie w kaplicy.
Dawał jej czekoladki,
więc skarżyła do matki:
– Przez te zaloty dostanę cukrzycy!

Komentując na zaprzyjaźnionym blogu udane popisy kulinarne, pochwaliłem się, że potrafię, też coś upichcić… tym razem to nóżki w galarecie:

Photo0815

SENNY KRAJOBRAZ ZIMOWY

„Miałem sen”… zwykł mawiać Martin Luter King! Mnie też się przyśniło. Podobno sny są pochodną tego, co robimy za dnia, więc nie za bardzo byłem zdziwiony tematyką. Jako, że jak mawiają przyjaciele, rymowanie nie sprawia mi problemów ułożyłem coś takiego:

Kiedy wczoraj po kolacji
spać poszedłem do alkowy
nie myślałem że tej nocy
przyśni mi się sen zimowy
Niczym w jakiejś pięknej bajce
jako żywo przed oczami
jawił mi się ten krajobraz
nasycony butelkami
Było ich ze sto co najmniej
wprost w przeręblu zanurzonych
obok stało drugie tyle
do schłodzenia przeznaczonych
Wokół biel świeżego śniegu
mały mrozik szczypał w uszy
mnie zachwycał taki pejzaż
był balsamem dla mej duszy
Dzisiaj często przy biesiadzie
sen wspominam każdym razem
zachwycając towarzystwo
tym zimowym krajobrazem

Krajobraz za oknem nie zachęca do wychodzenia na zewnątrz:

Photo0813

 

AMERYKA BEZ WIZY

 

Już od dawna za mną chodzą
Myśli nieuzasadnione
Jak nie mając dużej kasy
Zwiedzić Stany Zjednoczone

Nie zważając na odległość
Po przelocie przez pół świata
Mecz obejrzeć koszykówki
I zobaczyć blok Gortata

W samym centrum Hollywoodu
Paradować Gwiazd Aleją
Widzieć twarze ludzi którzy
Całe życie wciąż się śmieją

W sferze marzeń ta wycieczka
Brak gotówki moja zmora
Lecz polecę daję słowo
Jeśli znajdę gdzieś sponsora

 

Choć się wkoło rozglądałem

Trumpa nigdzie nie spotkałem

 

ameyka

 

BALANGA NA KWADRACIE

To już po raz drugi spełniam życzenie kobiety, jeśli chodzi o wpis na blogu! Nie mam na myśli swojej żony, ale koleżanki, blogerki Elżbiety. Nie udało mi się znaleźć w sieci starej wersji, więc napisałem nową (a co?). Chodziło o język jakim posługuje się dzisiejsza młodzież…

 

Chociaż jestem ugodowy,
nie rozumiem młodych ludzi,
bo ich sposób wysławiania
wprost odrazę moją budzi.
Gdy mnie taki spotka z rana
miast dzień dobry, krzyczy – Siema.
Na pytanie zaś – Co słychać –
mówi – Spoko… dymu nie ma!
Potem jakby już przyjaźniej,
rzecze do mnie – Kumasz bracie,
trzeba kopsnąć parę dyszek,
jest balanga na kwadracie.
Pora zrobić by zakupy
szlugi, jabol, jakieś zioła,
młodzież musi się wyszumieć,
wszak ferajna jest wesoła.
Gdy odpalę mu sto złotych
oczy ma jak kopiec kreta,
mówi – Stary wielkie dzięki!
No, to nara kulam w beta.

 

NA JEDNĄ CZARNULKĘ

Choć nie do końca jesteś w mym typie
to wciąż odwiedzasz mnie bardzo często,
wszelka robota wtedy się sypie,
zaś w atmosferze też robi gęsto.

Gdy się pojawiasz idąc dostojnie,
przewagi swojej w pełni świadoma,
czasem próbuję wystąpić zbrojnie,
bo konfrontacja nieunikniona.

Kiedy w intymne wkraczasz granice,
z mej strony słyszysz zachęty słowa,
potem sen błogi spada na lice,
ty moja… nocko listopadowa.

Na prośbę blogerki Seeker, która na swoim blogu pisała o włosach prezentuję foty z lat mojej młodości:

piorko

piorko 2

Oczywiście jakość adekwatna do czasów w jakich były robione.

PRZEMYŚLENIA SCEPTYKA

Media robią wodę z mózgu
Władza pieje jak na haju
Że Polacy od stulecia
Mają wolność w swoim kraju

Z urodzenia jestem sceptyk
Więc wyrażę wątpliwości
Że ta wolność jest pozorna
No i słabej wprost jakości

Mam po prawdzie wolny wybór
Gdy głosuję razem z żoną
Ale przecież ową listę
Dużo wcześniej ułożono

Dziś otwarte są granice
Nikt mi jechać nie zabrania
Nic po takiej mi wolności
Gdy brak środków do zwiedzania

Choć wybieram sam lekarza
w telewizji zmieniam kanał
Coraz bardziej się utwierdzam
Że ta wolność to jest banał

A z bardziej ciekawych rzeczy, jakie mnie otaczają, była impreza pożegnalna dla kolegów z pracy. Jeszcze mi szumi w głowie, więc tylko zajawki w postaci prezentów jakie otrzymałem:

Photo0792

Photo0795

Photo0797

Photo0785

I jeszcze „Piosenka starego drivera” w moim wykonaniu:

NA JEDNĄ DZIURĘ

Mają władze priorytety
w końcu roku to budżety


Posły zasiadają w ławach
dyskutują tam o sprawach


Ważnych tak im się wydaje
ile komu się dostaje


Chociaż to najtęższe głowy
efekt zawsze jest chujowy


Bo brakuje na leczenie
dróg remontów dokończenie


Na dotacje to dla ZUS-u
i na większe to dla KRUS-u


Coś na klęski żywiołowe
na podwyżki budżetowe


Choć połowa jest dopiero
bilans nie chce wyjść na zero


Debatują więc zawzięcie
władzy więcej ludziom cięcie


Kłócą się o grosik mały
limuzyny by się zdały


Więc nie pytam już to wiecie
skąd jest ta dziura w budżecie

 

Dotarły wreszcie nagrody za wygrany konkurs. Teraz mając więcej czasu poczytam sobie z przyjemnością, te z lewej a wnuczkom z prawej.

Photo0775

 

Satyryki do klasyki

Dłuższe wyjazdy mają swój urok! W czasie podróży słuchałem m.in.
„Stairway to Heaven” Led Zeppelin i „Higway to Hell” ACDC i to mnie
natchnęło do napisania tej satyry:

 

Zapytała mnie małżonka
gdy wróciła od sąsiada:
Czemu schody są do nieba,
zaś do piekła autostrada?

 

Rzekłem do niej – Puchu marny,
powiem ci, jak ja to czuję,
do inferno jest szeroko,
bo tam większy ruch panuje!

 

Zimy, to chyba w tym roku nie będzie? Zajrzałem na działkę a tam obok czerwonych owoców, zaczynają kwitnąć młode krzaki malin.

Photo0772

 

EPITAFIA 2018

Zbliża się czas odwiedzania grobów. Przechodząc obok zwróćcie uwagę na epitafia, wiele z nich to prawdziwe perełki. Sam też kilka ich ułożyłem:

Dla lekarza altruisty
Choć to lekarz był serdeczny,
dziś rozpoczął dyżur… wieczny.
Dla krótkofalowca
W tym temacie jedno zdanie
on zakończył nadawanie.
Epitafium dla agenta
Ten nagrobek głosi,
że już nie donosi.
Epitafium dla sceptyka
Choć sztywny leży,
że zszedł nie wierzy.
Epitafium dla szachisty
Choć był arcymistrzem świata,
to mu życie dało mata.

Wszystkich zaś, którzy ze mną kiedykolwiek pracowali uroczyście informuję, że wczoraj oficjalnie odpłynąłem… na emeryturę.

Photo0547

NA MOJĄ CAŁKIEM NOWĄ MIŁOŚĆ

Chociaż minęła mi sześćdziesiątka
ciebie wybrałem w sposobnej chwili
liczę że spełnisz moje zachcianki
będziemy bowiem odtąd współżyli

Jesteśmy sobie wprost przeznaczeni
zdani już teraz tylko na siebie
wierzę że przy twym wielkim udziale
poczuję szczęście jak anioł w niebie

Być może nawet doznam ekstazy
gdy cię położę na swe kolana
więc mnie nie zawiedź gdy się spotkamy
emeryturo… wreszcie przelana

Do pierwszego spotkania z moją nową miłością
pewnie upłynie jeszcze trochę czasu, więc sobie
uprzyjemniam czekanie zbieraniem grzybów.
W tym temacie akurat mam farta:

Photo0761

44837890_1995851193808900_5342479690298818560_o

 

BAJKA O JEDNYM MINTAJU

Dzisiaj bajkę wam opowiem
będzie morska to bajera,
o mintaju co wśród innych
nosił ksywkę globtrotera.
Chodzi o to, że ten mleczak
całkiem dziwne miał zwyczaje,
lubił odbić się od grupy,
by pozwiedzać obce kraje.
Właśnie nową zaczął podróż
znaleźć chcąc Złotego Graala,
wpłynął na szerokie morze
choć wysoka była fala.
No i stało się nieszczęście,
aż strach mówić drogie dzieci,
nasz bohater spotkał trawler
co zakończył stawiać sieci.
Tu się kończy moja bajka
morał zaś przesłanie niesie,
trzeba ganić złe zwyczaje
w naszym to jest interesie.

REMINISCENCJE PO GRZYBOBRANIU

Wielki wysyp grzybów w lesie

Jesień szczodra tego roku

Każdy niesie pełen koszyk

A mnie mocno swędzi w kroku

 

Kiedy chodzę za rydzami

Nie pogardzę też maślakiem

Błądzę wzrokiem za paniami

Co kucają gdzieś pod krzakiem

 

Zwłaszcza jedna która obok

Zbiera sobie tam pieczarki

Marzę wtedy by mój korzeń

Trafił w ręce tej grzybiarki

 

Moje ostatnie zbiory:

 

grzyby1

POLSKA W CZASACH PROSPERITY

Nastał wreszcie ten dobrobyt,
Polak już planuje wczasy,
może spełniać swe zachcianki,
prosperity przyszły czasy.

 

Warto było przez lat wiele,
znosić te upokorzenia,
żeby dzisiaj móc się cieszyć,
bo spełniają się marzenia.

 

W Sejmie już panuje zgoda.
nie ma sporów, dywagacji,
spokój, cisza na ulicach,
żadnych strajków, demonstracji.

 

Brak korupcji i przekrętów,
o podwyżkach mówią w ZUS-ie,
frankowicze pospłacani,
nawet budżet jest na plusie.

 

Lekarz czeka na pacjenta,
ceny jak zaklęte stoją,
zaś dochody, zamiast maleć,
to wciąż dwoją się i troją.

 

Jeśli spytasz czytelniku,
kiedy ludzie to odczują,
już niedługo są wybory,
znowu nam naobiecują.
Jest piękny wysyp tych grzybów:
SDC17464

WSPOMNIENIA Z DAWNYCH LAT

Odpaliłem motor z rana
chodzi równo jak ta lala
wybieramy się z rodziną
do Lublina na „Nergala”

Będzie dzisiaj dawał koncert
razem ze swym „Behemothem”
więc zasuwam sto dwadzieścia
nagle… radar zrobił fotę

Parę stówek jestem w plecy
nie ma rady zawracamy
trzeba płacić zaś „Nergala”
na You Tube posłuchamy

 

Ta nagroda wprawdzie z innego konkursu, ale za to bardzo zacna. Dosyć skutecznie zniwelowała wpłatę za mandat.

Photo0708