ZALECAŁBYM OSTROŻNOŚĆ W TEMACIE

Wiosna przyszła bez rozgłosu
soki jakby żwawiej płyną
zaś mężczyźni jacyś smutni
cicho siedzą pod pierzyną

Bo kobiety nakręcone
przez rządzących dotacjami
chcą na siłę prokreować
czarne chmury nad mężami

Miast finału mam pytanie
kto te rozbudzone żony
będzie bronił w czasie wojny
gdy chłop seksem wykończony

 

Na działce wiosna też pełną gębą… współpraca z najmłodszym pokoleniem układa się pozytywnie:

abc

def

Reklamy

CZAS NA DOJENIE…

Że nas doją to chyba wszyscy wiedzą. Co zrobić żeby odczucie to zminimalizować? Przeczytajcie satyrę na okoliczność:

 

Parszywy świat nas otacza

Gdzie jeden doi drugiego

We własnym więc interesie

Przeczytaj fraszkę kolego

 

Wziąłeś kredyt we frankach

Już wiesz że dałeś ciała

Dług miast maleć wciąż rośnie

Bo koteria o to zadbała

 

Składki opłacasz pół wieku

Pieniądzem bardzo realnym

Który gdy znajdzie się w ZUS-ie

Wnet staje się wirtualnym

 

Gdy cię dopadnie choroba

To fundusz ręce rozkłada

Jakieś terminy z kosmosu

Po prostu degrengolada

 

Tutaj mam propozycję

By trochę cię uspokoić

Na pewno ci się poprawi

Kiedy sam zaczniesz doić

A może trochę dosadniej:

 

Czas pierdolnąć w stół ręką

By trochę się uspokoić

Napić się wódki odpocząć

Samemu zacząć coś doić

 

Właśnie otrzymałem długo oczekiwane pokłosie z konkursu o którym wcześniej już pisałem. Piękne wydawnictwo z moją satyrą na łamach.

 

54521195_2212053825521968_5629341913208324096_n

Photo0998

 

 

 

 

 

20 LAT MINĘŁO…

Zgodnie z tytułem potwierdzam, minęło 20 lat od kiedy Polska weszła do NATO. Czy to był dobry ruch czy zły nie będę osądzać, bo się na tym nie znam. Nie było na szczęście sposobności, aby tę decyzję potwierdzać na polu walki, chociaż przywołując historię, to na sojuszach myśmy za dobrze nie wychodzili.

Satyra została napisana na 10 lecie, ale moje odczucia są aktualne:

Ucieszyłem się wraz z tatą
Polska wreszcie członkiem NATO
Sojuszników mocnych mamy
Kraju wrogom nie oddamy

Pakt Północnoatlantycki
To gwarancja dla wszystkich
Dla tych ze wsi i tych z miasta
Pełnia szczęścia no i basta

Cały w wierze i ufności
Psu wyszedłem kupić kości
Nie minąlem skrzyżowania
Czterech drabów się wyłania

Kopsnij dychę jeden rzecze
Ja mu odsuń się człowiecze
Dzisiaj za mną jest potęga
Która kresów ziemi sięga

Oni wcale nie słuchali
Forsę wzięli mnie skopali
Gdy do zdrowia powróciłem
To te strofy ułożyłem

Jako morał radę dam
Nie wierz w pakty broń się sam

czołg

433628fe05

opel 069.jpg

DOGONILIŚMY EUROPĘ…

A tam dogoniliśmy, myśmy ja wyprzedzili! Na razie w lekkiej atletyce, ale to tylko potwierdza regułę, że jeśli się bardzo chce to można.

Gdyby tak jeszcze politycy, zaczęli myśleć o statystycznym Polaku z przynależnym mu szacunkiem, to pewnie żyłoby nam się dużo łatwiej.

 

Choć przez poetów jest wychwalana

Zima to jednak pora bałwana

Właśnie tą piękną zimową porą

Nawał bałwanów jest moją zmorą

 

Dobrze gdy taki dzieci raduje

Gorzej gdy w Sejmie ustawy psuje

Bo nie rozumie zimnolub jeden

Że przez podwyżki cen zwiększa biedę

 

Protest mój kończy taka myśl hoża

Z wiosną bałwany pójdą do morza

 

Z gniazdem i bocianem nie było łatwo, ale dałem radę:

 

53110701_664688133948657_8516052178027151360_n

53289794_613919252366488_8219856591751479296_n

WIOSNA, WIOSNA RADOSNA

No, to się porobiło! W pierwszej serii dupa blada a w drugiej metamorfoza. Mamy mistrza i wicemistrza świata. Pogoda zagrała pierwsze skrzypce a myśmy wysłuchali Mazurka Dąbrowskiego, we właściwym tempie zagranego. I jeszcze wieczorem ten Haratyk – kulomiot złoty. A mistrzostwa trwają i jeszcze pewnie nie raz podskoczymy do góry.

Byłem na działce i zamontowałem bociana, bo mi wiosna już się marzy:

Photo0957

Photo0965

Photo0969

SWEET GIENIA

Po występach skoczków na MŚ, tylko się pociąć, albo napić wypada…

 

Zero seksu brak obiadu

żona głową w ścianę wali,

bo skoczkowie na Bergisel

znowu w dupę dziś dostali

 

Żeby więc ugasić pożar

połowicy dałem stówkę

sam zaś przełączyłem kanał

by obejrzeć koszykówkę

 

Można jeszcze przeczytać moją satyrę:

Po powrocie z zagranicy

swojej babci wnuczek Bronek

z życzeniami od rodziny

podarował pięć sadzonek

 

Teraz babcia skręty robi

gdy je pali ma odloty

wnuczek smarfton zaś sposobi

wdzięczne robiąc jej sweet foty

 

Potem je na portal wrzuca

podpisując „Babcia Gienia”

zaś ta strona o fuks kruca

wciąż ma nowe polubienia

 

babunia

zdjęcie z internetu

 

 

 

NA JEDYNKI DO EUROPARLAMENTU

Poszła w media informacja

która naród znów podzieli

bo PIS – owskie tęgie głowy

wyjeżdżają do Brukseli

Kto pociągnie inwestycje

nas utrzyma dalej w raju

gdy tych tuzów polityki

już nie będzie tutaj w kraju

Pomyślałem – Kurka wodna

ledwo weszliśmy na szczyty

a tu tak ni stąd ni zowąd

opuszczają nas elity

Ale patrząc z drugiej strony

po co całe bicie piany

niechaj jadą tam w centrali

zacząć swoje dobre zmiany

 

Piękne wspomnienia z Tykocina

3

NA ZAKUPY W INTERNECIE

Że zakupy w internecie związane są z ryzykiem, przekonał się jeden młodzian, który zamówił sobie coś na powiększenie… męskości.

Na kanwie autentycznego wydarzenia.

Jeden chłopak spod Hawany
chodził wciąż zestresowany.
Gdy pytały go panienki,
co przyczyną twej udręki,
odpowiadał im ten tego,
że po prostu ma małego.
Przez te ciągłe luzy w kroku,
egzystował jak w amoku.
By ukrócić swe cierpienie,
złożył mailem zamówienie.
W internecie moc przyborów,
do wyboru… do koloru.
Kurier wnet za pięć stóweczek,
przywiózł mały pakuneczek.
Miast finału wielka chała,
bowiem paczka zawierała.
Na problemy z przyrodzeniem,
lupę… z dużym powiększeniem.

 

Za to na działce zacząłem sezon od dużego „halo”. Co prawda z pomocą żony, ale efekt myślę na poziomie! Inspekt jak ta lala:

Photo0949

Photo0951

Photo0954

MOJE DWIE WIEŻE

Jak coś zacznę, to staram się skończyć, nawet, gdyby to miały być wieżowce:

 

Myślę sobie drodzy moi,
że nie zejdę na manowce,
ale dziś postanowiłem
wybudować dwa wieżowce.

Pomysł trochę karkołomny,
bo przewrotne prawo bywa,
lecz już założyłem spółkę,
która „Złota” się nazywa.

Nie oglądam się na kredyt
wieże wkrótce dotkną chmury,
praca wre kapitał bowiem
z mojej jest emerytury.

Żona trochę mi przeszkadza
ostudzając wprost ambicje,
bo przez cztery dni w tygodniu,
chce wprowadzać prohibicję.

Na obronę swą tłumaczę,
że nie może być finału,
kiedy nagle na budowie
zacznie braknąć materiału.

Plan jak widać dokończyłem,
ma strategia tryumfuje,
każdy może mieć swój Babel,
jeśli sam go wybuduje.

 

51721796_539208513267908_3468751897626673152_n

MOJA OSOBISTA PROGNOZA POGODY

Po ostatnich newsach pokusiłem się o napisanie osobistej prognozy pogody:

 

Choć temperatura ciągle

na minusie wciąż się trzyma

wczoraj pękły pierwsze lody

czyżby puszczać miała zima

Nowy front wprost od Bałtyku

już nad Polską się przetacza

dając asumpt do myślenia

czy upadnie rzesza kacza

Chociaż straszny ze mnie cynik

to potrafię być radosny

cieszy mnie że niezadługo

będą w kraju aż dwie wiosny.

 

W najnowszym numerze „Angory” można znaleźć moją fraszkę:

 

Photo0924

O TWARDZIELACH PRAWDZIWYCH

Co i rusz media zabierają nam czas, zasypując informacjami o prawdziwych twardzielach. Ich nazwiska się zmieniają, bowiem życie wciąż się toczy do przodu i ciągle coś nowego się dzieje. O tym właśnie dzisiejsza satyra:

 

Choć to zima piłka nożna,

ciągle w mediach nam króluje

i za sprawą telewizji,

nowe gwiazdy wciąż kreuje.

Lewy, Piątek czy Grosicki,

już renomę swoją mają

bowiem, jak na zawołanie

piękne bramki wciąż strzelają.

Lecz ich gole to jest pikuś,

bo nadchodzą nowe wieści,

że z Krakowa jeden poseł

strzelił ich ponad trzydzieści.

 

Ta propozycja będzie dla panów, ale nie uogólniam. Tę książkę czytałem jednym tchem:

 

Photo0918

SŁODKI KONKURS… SŁODKA NAGRODA

Kilka lat temu lokalny „Kurier Lubelski” ogłosił konkurs na rymowankę o Sękaczu Podlaskim. Wysłałem swoją i wygrałem:

 

Sękacz Podlaski do tańca

poprosił Babkę w Komańczy,

ta mu niegrzecznie odparła,

że z kolczastymi nie tańczy.

 

Cóż mi po Twych obietnicach,

że może być nam jak w niebie,

gdy przez Twe kolce nie mogę

nijak przytulić do Ciebie.

 

NA BLOGA2

CHOĆ TO NIE SEZON JA O DYNIACH

Na blogu „Widziane z Ekwadoru” przeczytałem m.i. o dyniach. Jako, że temat dla mnie też nie obcy przestawiam, co następuje:

 Wszedłem wczoraj do ogrodu
zerwać parę pomidorów,
gdy uwagę moją zwrócił
piękny widok pośród porów.

Tym widokiem się podzielę
bowiem dla mnie on radosny,
głodny raczej już nie będę
mam jedzenie aż do wiosny.

Będę się zajadał dynią
mam przepisy jak ta lala,
wzięte prosto z telewizji
od Okrasy i Pascala.

 

99999999999999

W Chełmie dzisiaj psia pogoda, więc dla równowagi

wzmacniam się grzańcem:

 

photo0917

 

 

 
 

SATYRA NA ZACHOWANIA

Są na złym świecie takie typy
co ludziom życie uprzykrzają
tym że najczęściej bez powodu
do czegoś się przypierdalają

Ot choćby taki szef mój  w pracy
chociaż ode mnie siedzi z dala
ciągle mu mało chciałby więcej
więc się bez przerwy przypierdala

Syn żołnierz jest na poligonie
strzelania morskie duża fala
ciężko w cel trafić same pudła
więc sierżant strzelca opierdala

Piłkarska środa meczyk leci
gole padają jak ta lala
a żona wciąż o jakieś śmieci
z kuchni się do mnie przypierdala

Choć aktor ze mnie raczej marny
zagram tu swą życiową rolę
zaś jako protest na powyższe
sam się do kogoś przypierdolę

SDC17356

SINGIEL NIE MA LEKKO

Narzekając na swą dolę,

że samemu jest fatalnie,

dałem w prasie ogłoszenie.

– Szukam żony aktualnie!

Chociaż ofert przyszło wiele,

wcale troski mej nie goją,

bo najczęściej takiej treści

– Jak od jutra, bierz pan moją!

 

Z dziadkiem wnuczek nie ma prawa być głodnym:

 

u dziadka

MOJE CICHE MARZENIE

Już od dawna za mną chodzą
Myśli nieuzasadnione
Jak nie mając dużej kasy
Zwiedzić Stany Zjednoczone

Nie zważając na odległość
Po przelocie przez pół świata
Mecz obejrzeć koszykówki
I zobaczyć blok Gortata

W samym centrum Hollywoodu
Paradować Gwiazd Aleją
Widzieć twarze ludzi którzy
Całe życie wciąż się śmieją

W sferze marzeń ta wycieczka
Brak gotówki moja zmora
Lecz polecę daję słowo
Jeśli znajdę gdzieś sponsora

 

No i byłem w Ameryce… sponsorem okazała się firma w której pracowałem. Wyjazd był służbowy jak najbardziej:

 

ameyka

SATYRA DLA KOLEGI (Z SENTENCJĄ)

Jeśli ci w domu twa niewiasta

ciągle dopieka do żywego

to nie oddalaj jej od razu

ale zrozumieć chciej kolego

Gryzie ją bowiem mol przechera

co dla samego wciąż mówienia

każe trajkotać bez ustanku

nawet bez tekstu rozumienia

Stąd ci sentencją tutaj rzucę

na poprawienie stanu ducha

„pierwszy zrozumie dziś kobietę

ten co w ogóle jej nie słucha”

 

sdc17500

Ja ze swoją, póki co się dogaduję!

NA ZAMKNIĘTE MARKETY

Przez prawie pół wieku kariery zawodowej nikt mnie nie pytał, czy mogę przyjść do pracy w wolną sobotę, niedzielę czy jakieś inne święto. Płacić też nie płacili, tylko był za to dzień wolny na tygodniu. Dziś weszła w życie ustawa zakazująca handlu w niedziele, bo to dzień Boży, więc trzeba się modlić a nie handlować. Czując się poszkodowanym, jako potencjalny klient, wyrażam sprzeciw satyrą na okoliczność:

 

Jest niedziela przed obiadem
naród się jak głupi błąka,
bo zamknięte są markety
Carrefour, Tesco i Biedronka.
Nie otworzą Castoramy
nikt się w Lidlu dziś nie spotka,
nawet chleba nie dostaniesz
w sklepie Groszek i Stokrotka.
Mam wrażenie, że wyborcy
którzy dzisiaj poszukują,
przy najbliższym głosowaniu
komuś za to podziękują.
100000000000